Kiedy jechać w Bieszczady? Sezon po sezonie
Zanim wybierzesz termin, odpowiedz sobie na pytanie: co chcesz tu robić? Od tego zależy więcej niż od pogody.
Lato (czerwiec–sierpień) to najlepszy czas na wysokie połoniny. Trawa jest zielona, dni długie, schroniska otwarte. Cena to tłok, szczególnie w lipcu i sierpniu, oraz popołudniowe burze. Na otwartych grzbietach burza jest najgorszym scenariuszem, dlatego w te miesiące wychodź wcześnie rano i staraj się schodzić do południa lub wczesnym popołudniem.
Jesień (druga połowa września i październik) to dla wielu osób najpiękniejszy okres. Buczyny robią się rude i czerwone, turystów bywa mniej niż w wakacje, a od września do października trwa rykowisko jeleni. Ryzyko: pogoda może się zepsuć na kilka dni, a dni szybko się skracają. Zabieraj czołówkę i planuj powrót z zapasem światła.
Zima jest cichsza niż jakakolwiek inna pora roku. To wyjazd dla osób, które lubią ciszę i nie boją się mrozu, krótkiego dnia i raczków. Jako pierwszej wizyty raczej jej nie wybieraj. Zimą lepiej jechać, gdy już wiesz, jak Bieszczady wyglądają w innych porach.
Wiosna jest najsłabszym terminem. Roztopy, błoto, połoniny jeszcze brunatne, a wyżej może leżeć śnieg. Jeśli pasuje Ci tylko kwiecień albo początek maja, jedź, ale nastaw się na puste szlaki i trudniejsze warunki.
Jeśli masz wybrać jeden termin
Na pierwszy wyjazd wybierz wakacje albo wrzesień. Na drugi październik, a zimę zostaw na trzeci. Noclegi na długie weekendy i szczyt sezonu rezerwuj z wyprzedzeniem (noclegi), a pogodę sprawdzaj na bieżąco. Prognozy na dwa tygodnie w górach to raczej wróżenie.